• Wpisów:334
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 20:46
  • Licznik odwiedzin:16 981 / 1577 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Pewnego dnia wracasz ze szkoły do domu. Miałaś kolejny straszny dzień. Jesteś gotów się poddać. Weszłaś do swojego pokoju, zamknęłaś drzwi, i wyjęłaś swój napisany list samobójczy i przepisywałaś go w kółko i w kółko i w kółko. Wyjęłaś żyletkę i chciałaś się pociąć po raz ostatni. Chwyciłaś butelkę tabletek i połknęłaś je wszystkie. Położyłaś się, trzymając list na klatce piersiowej i zamknęłaś swoje oczy po raz ostatni. Kilka godzin później, Twój młodszy braciszek, puka do Twoich drzwi i mówi ci, że obiad jest gotowy. Nie odpowiadasz, więc brat wchodzi do Ciebie. Zobaczył cię leżącą na łóżku i pomyślał, że pewnie śpisz. Powiedział o tym Waszej mamie. Twoja mama przychodzi do pokoju i próbuję cie obudzić. Nagle, zauważa coś dziwnego. Wzięła kartkę z Twojej klatki piersiowej i przeczytała. Zaczęła szlochać, kiedy starała się Ciebie obudzić. Zaczęła krzyczeć Twoje imię. Twój brat, był tak zdezorientowany, że pobiegł do Waszego taty i powiedział mu.. “Mama płaczę, a siostra nie chcę się obudzić”. Tata pobiegł do Twojego pokoju. Spojrzał na swoją płaczącą żonę, wziął od niej list i usiadł obok Twojego martwego ciała. Pogniótł list i zaczął krzyczeć. Krzyczy i rzucił czymś o ścianę. Następnie upada na kolana i zaczyna płakać. Twoja mama czołga się do niego i przytula go, razem płacząc. Następnego dnia w szkole, zostaje to ogłoszone. Twój dyrektor, mówi wszystkim o Twoim samobójstwie. Wystarczy tylko kilka sekund, żeby wszyscy posmutnieli i zamilkli. Każdy się obwinia. Nauczyciele, wmawiają sobie, że byli dla Ciebie za surowi. Popularne dziewczyny, myślą o tych wszystkich rzeczach, które na Ciebie powiedziały. Chłopak, który cię drażnił i wyzywał, nienawidzi siebie za to, że nigdy ci nie powiedział, jaka jesteś piękna. Twoi przyjaciele? Zaczęli szlochać, zastanawiając się, jak mogli nie zauważyć, że coś było nie tak i, że ci nie pomogli zanim było jeszcze za późno. A Twoja najlepsza przyjaciółka? Jest zaskoczona. Nie może w to uwierzyć. Ona wiedziała, co przeżywałaś, ale nigdy nie wiedziała, że to było, aż takie złe… To było na tyle złe, aby to zakończyć. Ona nie płaczę, ona nic nie czuję. Ona wstaję, wychodzi z klasy i po prostu upada na podłogę. Drży, krzyczy, ale nie płaczę.

 

 
"Dorośli są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiadacie im o nowym przyjacielu, nigdy nie spytają o rzeczy najważniejsze. Nigdy nie usłyszycie:, „Jaki jest dźwięk jego głosu? W co lubi się bawić? Czy zbiera motyle?”
Oni spytają was: „Ile ma lat? Ilu ma braci? Ile waży? Ile zarabia jego ojciec?” Wówczas dopiero sądzą, że coś wiedzą o waszym przyjacielu.
Jeżeli mówicie dorosłym: „Widziałem piękny dom z czerwonej cegły, z geranium w oknach i gołębiami na dachu” – nie potrafią sobie wyobrazić tego domu. Trzeba im powiedzieć: „Widziałem dom za sto tysięcy złotych”. Wtedy krzykną: „Jaki to piękny dom!”"
 

 

- Lu­bisz cze­koladę? - spy­tałam. - Tak, oczy­wiście... - od­po­wie­dział nieco zas­koczo­ny. - No właśnie... - za­myśliłam się. - Z tym jest jak z cze­koladą. - po­wie­działam po chwi­li. Pat­rzył na mnie z sze­roko ot­warty­mi ocza­mi. - Próbu­jesz raz i zaczy­na Ci sma­kować. Masz gdzieś to, że tuczy. Jesz ją dla przy­jem­ności, bo jest dob­ra i słod­ka. Nim zdasz so­bie z te­go sprawę, zja­dasz całą tab­liczkę - od­rucho­wo sięgałeś po ko­lej­ne kos­tki. Tak sa­mo jest z cięciem. - zat­rzy­małam na chwilę swój mo­nolog. Widziałam złość w je­go cud­nych oczach. - Nie myśl, że się us­pra­wied­li­wiam! Mówię tyl­ko, jak jest... - uśmie­chnęłam się smut­no. - Od­czu­wasz przy­jem­ność, jest Ci dob­rze, kiedy się tniesz. Wi­dok ra­ny, krwi... Lu­bisz to. Ból Ci sma­kuje. Tak nap­rawdę wca­le nie chcesz przes­tać, bo to jest p r z y j e m n e. Przy­naj­mniej na początku... - znów się za­myśliłam. - Bo później,tak sa­mo jak z cze­koladą - zjesz za dużo - mdli Cię. Nie możesz pat­rzeć na te ra­ny. Zakładasz bran­so­let­ki, no­sisz długie ręka­wy, by­le tyl­ko nie widzieć znaków. Ale wiesz, że one tam są. Po­tem za­pomi­nasz o tym ok­ropnym uczu­ciu i znów to ro­bisz. Bo to Ci sma­kuje. Jes­teś zły, że to ro­bisz, ale jed­nocześnie czu­jesz od­prężenie. Za­taczasz ta­kie błędne koło. Tyl­ko od Ciebie za­leży, czy się zat­rzy­masz. A zaz­wyczaj to jest sil­niej­sze... - spuściłam wzrok i mil­czałam. On też nic nie mówił. Naj­wy­raźniej cze­kał na ja­kieś za­kończe­nie, by móc w końcu porządnie na mnie nak­rzyczeć. - Prze­cież każdy wie, że gorzka cze­kola­da jest naj­lep­sza...

 

 

Dlacze­go ludzie od­chodzą? Dlacze­go po­zos­ta­wiają nas sa­mym so­bie? Dlacze­go ra­nią? Dlacze­go niszczą? Odejście człowieka, które­go się kochało bo­li. Brak je­go. Je­go obec­ności wy­rywa nasze ser­ca z klat­ki pier­siowej. Ser­ce nie mające dla ko­go bić, słab­nie, bi­je ciężej by w końcu całko­wicie za­mil­knąć. Ludzie nie są świado­mi te­go ja­ki ból za­dają in­nym od­chodząc. Nie wiedzą na co ich ska­zują. Człowiek porzu­cony, za­myka się w so­bie. Pogrąża w bólu i płaczu. Oka­lecza siebie psychicznie i fi­zycznie, ra­niąc tym sa­mym blis­kich. Człowiek zos­ta­wiony sam so­bie, wy­niszcza się. Tak bar­dzo pochłania go sa­mot­ność i uczu­cie, że to wszys­tko je­go wi­na, że w końcu zaczy­na myśleć o śmier­ci. Cięcie się już mu nie wys­tar­cza. Sa­mooka­lecza­nie kiedyś po­magało mu zagłuszyć ból psychiczny, a te­raz stało się dla niego czymś nor­malnym i już nie po­maga mu uśmie­rzyć bólu. Myśli sa­mobójcze to do­piero początek piekła ja­kie będzie przeżywał póki będzie żył. Zacznie się izo­lować od ludzi. Będzie ciągle sam. Będzie chodził przygnębiony, smut­ny, zapłaka­ny, myśląc o życiu i śmier­ci. Po­kusa śmier­ci, będzie tak wiel­ka aż w końcu spróbu­je. Spróbu­je się za­bić. Jeśli mu się nie uda, szczęście od Bo­ga. Zaś jeśli zgi­nie, oso­ba, która od niego odeszła zro­zumie jak bar­dzo ważna dla niego była będzie mu­siała żyć ze świado­mością, że śmierć oso­by, którą naj­praw­do­podob­niej w głębi ser­ca kochała, odeszła z jej wi­ny...